Zachowaj balans. Jak znaleźć równowagę w tym całym życiowym chaosie?

Balans. Brzmi jak magiczne słowo, prawda? Kto z nas go nie szuka? A kto z nas kiedykolwiek go
znalazł na dłużej niż chwilę? Żonglowanie pracą, domem, dziećmi, partnerem, a do tego próbą dbania
o siebie to czasem niczym występ cyrkowy. Tylko zamiast oklasków dostajemy często… solidne
zmęczenie. Ale hej, nie poddawaj się! Istnieje kilka trików, które mogą pomóc Ci znaleźć ten
upragniony balans.

  1. Dlaczego tak ciężko nam odpoczywać?
    Zanim przejdziemy do sposobów na zachowanie balansu, zastanówmy się, skąd w ogóle ten problem.
    Dlaczego tak trudno nam po prostu nic nie robić? Często zaczyna się to już w dzieciństwie. Może też
    to znasz – rodzice, którzy mieli zawsze coś do zrobienia i oczekiwali, że Ty też będziesz zajęta. Nie
    było miejsca na „nicnierobienie” – bo przecież „jak to, leżysz i nic nie robisz? A sprzątanie?! A
    lekcje?!”.
    I tak wbijano nam do głowy, że wartość człowieka mierzy się w tym, jak bardzo jest zajęty. Czasem w
    grę wchodził jeszcze element rywalizacji: czy Twoje zajęcia są bardziej produktywne niż moje? To
    trochę jak zawody w „kto bardziej zapracowany” – wygrywa ten, kto pęka ze zmęczenia.
    Ale nie zapominajmy o naszym współczesnym otoczeniu – witajcie w kulturze „zapierdolu” (tak,
    właśnie tak!). Kultura ta krzyczy nam w twarz: „pracuj więcej, szybciej, efektywniej, a potem jeszcze
    wrzuć na Insta, że ci to wychodzi!”. I tak się wkręcamy, próbując być wszędzie na raz, jakbyśmy miały
    supermoce (spoiler: nie mamy). A co najgorsze, przekazujemy ten model naszym dzieciom – one też
    zaczynają myśleć, że odpoczynek to strata czasu, a prawdziwy sukces przychodzi wtedy, gdy pracujesz
    do upadłego.
  2. Znajdź swoje „dlaczego”
    Czemu w ogóle chcesz znaleźć balans? Może czujesz, że życie zamienia się w maraton, a Ty nawet nie
    widzisz mety? Może praca pożera wszystkie Twoje siły, a Ty marzysz o chwili na książkę albo długą
    kąpiel bez myśli o tym, co jeszcze jest do zrobienia? Pomyśl o tym, co naprawdę daje Ci radość i
    dlaczego warto walczyć o tę równowagę. Bo jeśli nie wiesz, po co, to łatwo zgubić się w codziennym
    biegu.
  3. Zasada „nie wszystko naraz”
    Masz takie dni, kiedy lista zadań przypomina kilometrowy zwoj? Każda z nas to zna! Ale czasem
    trzeba powiedzieć sobie: stop, nie da się zrobić wszystkiego na raz. Ustal priorytety – co naprawdę
    musi być zrobione dzisiaj, a co może poczekać? Bo, uwierz mi, świat się nie zawali, jeśli pranie
    poczeka do jutra, a Ty zamiast tego usiądziesz z kubkiem herbaty na 15 minut.
  4. Czas dla siebie to nie luksus, to konieczność
    Powiedzmy sobie szczerze – czas dla siebie to nie jest jakieś fanaberia, to konieczność. Tak, wiem,
    może masz wyrzuty sumienia, kiedy robisz coś tylko dla siebie. Ale jak to mówią: szczęśliwa mama to
    szczęśliwe dziecko, szczęśliwa kobieta to szczęśliwa rodzina. Dlatego, nawet jeśli wydaje Ci się to
    niemożliwe, spróbuj znaleźć choć kwadrans dziennie na coś, co daje Ci radość – książka, spacer,
    taniec do ulubionej muzyki (polecam zumbę, ale to już inna historia ��).
  5. Odetchnij, bo zapominamy oddychać
    Czy zauważyłaś, jak często w ciągu dnia łapiemy się na płytkim oddechu? Przestajemy oddychać
    głęboko, bo jesteśmy w ciągłym stresie. A przecież głęboki oddech to taki prosty sposób na

zresetowanie się. Spróbuj, kiedy czujesz, że zaraz wybuchniesz – weź trzy głębokie oddechy, zamknij
na chwilę oczy i przypomnij sobie, że świat nie ucieknie, a Ty masz prawo złapać oddech.

  1. Włącz w to innych
    Nie musisz dźwigać wszystkiego sama. Jeśli masz partnera, rodzinę, przyjaciół – poproś ich o pomoc.
    To nie oznacza, że jesteś słaba – wręcz przeciwnie. To oznacza, że jesteś mądra i wiesz, że życie w
    drużynie jest łatwiejsze. Może ktoś przejmie dzieci na godzinę, a Ty w tym czasie pójdziesz na kawę z
    przyjaciółką lub po prostu poleżysz na kanapie.
  2. Perfekcjonizm do kosza
    Może to nie będzie popularne, ale powiem to: perfekcjonizm to złodziej szczęścia. No bo kto nam
    powiedział, że wszystko musi być idealne? Czasem „wystarczająco dobrze” to naprawdę sukces. Nie
    wszystko musi być pod linijkę – czasem dom może być w lekkim chaosie, a Ty możesz odpocząć.
  3. Balans to proces, nie cel
    I na koniec, pamiętaj, że balans to nie jest jakiś stały stan, który osiągniesz i będzie z Tobą na zawsze.
    To proces, to jak taniec – raz jesteś w rytmie, innym razem musisz się go na nowo nauczyć. I to jest w
    porządku. Najważniejsze, żebyś w tym tańcu życia znalazła momenty, które należą tylko do Ciebie.

Zachowanie balansu to nie wyścig, to droga. A jeśli na tej drodze zgubisz się czasem, to pamiętaj –
zawsze możesz wrócić na właściwy tor. W końcu to Twoje życie i to Ty decydujesz, w jakim rytmie
chcesz je przeżywać!

Scroll to Top