Zachowaj balans. Jak znaleźć równowagę w tym całym życiowym chaosie?

Balans. Brzmi jak magiczne słowo, prawda? Kto z nas go nie szuka? A kto z nas kiedykolwiek go
znalazł na dłużej niż chwilę? Żonglowanie pracą, domem, dziećmi, partnerem, a do tego próbą dbania
o siebie to czasem niczym występ cyrkowy. Tylko zamiast oklasków dostajemy często… solidne
zmęczenie. Ale hej, nie poddawaj się! Istnieje kilka trików, które mogą pomóc Ci znaleźć ten
upragniony balans.
- Dlaczego tak ciężko nam odpoczywać?
Zanim przejdziemy do sposobów na zachowanie balansu, zastanówmy się, skąd w ogóle ten problem.
Dlaczego tak trudno nam po prostu nic nie robić? Często zaczyna się to już w dzieciństwie. Może też
to znasz – rodzice, którzy mieli zawsze coś do zrobienia i oczekiwali, że Ty też będziesz zajęta. Nie
było miejsca na „nicnierobienie” – bo przecież „jak to, leżysz i nic nie robisz? A sprzątanie?! A
lekcje?!”.
I tak wbijano nam do głowy, że wartość człowieka mierzy się w tym, jak bardzo jest zajęty. Czasem w
grę wchodził jeszcze element rywalizacji: czy Twoje zajęcia są bardziej produktywne niż moje? To
trochę jak zawody w „kto bardziej zapracowany” – wygrywa ten, kto pęka ze zmęczenia.
Ale nie zapominajmy o naszym współczesnym otoczeniu – witajcie w kulturze „zapierdolu” (tak,
właśnie tak!). Kultura ta krzyczy nam w twarz: „pracuj więcej, szybciej, efektywniej, a potem jeszcze
wrzuć na Insta, że ci to wychodzi!”. I tak się wkręcamy, próbując być wszędzie na raz, jakbyśmy miały
supermoce (spoiler: nie mamy). A co najgorsze, przekazujemy ten model naszym dzieciom – one też
zaczynają myśleć, że odpoczynek to strata czasu, a prawdziwy sukces przychodzi wtedy, gdy pracujesz
do upadłego. - Znajdź swoje „dlaczego”
Czemu w ogóle chcesz znaleźć balans? Może czujesz, że życie zamienia się w maraton, a Ty nawet nie
widzisz mety? Może praca pożera wszystkie Twoje siły, a Ty marzysz o chwili na książkę albo długą
kąpiel bez myśli o tym, co jeszcze jest do zrobienia? Pomyśl o tym, co naprawdę daje Ci radość i
dlaczego warto walczyć o tę równowagę. Bo jeśli nie wiesz, po co, to łatwo zgubić się w codziennym
biegu. - Zasada „nie wszystko naraz”
Masz takie dni, kiedy lista zadań przypomina kilometrowy zwoj? Każda z nas to zna! Ale czasem
trzeba powiedzieć sobie: stop, nie da się zrobić wszystkiego na raz. Ustal priorytety – co naprawdę
musi być zrobione dzisiaj, a co może poczekać? Bo, uwierz mi, świat się nie zawali, jeśli pranie
poczeka do jutra, a Ty zamiast tego usiądziesz z kubkiem herbaty na 15 minut. - Czas dla siebie to nie luksus, to konieczność
Powiedzmy sobie szczerze – czas dla siebie to nie jest jakieś fanaberia, to konieczność. Tak, wiem,
może masz wyrzuty sumienia, kiedy robisz coś tylko dla siebie. Ale jak to mówią: szczęśliwa mama to
szczęśliwe dziecko, szczęśliwa kobieta to szczęśliwa rodzina. Dlatego, nawet jeśli wydaje Ci się to
niemożliwe, spróbuj znaleźć choć kwadrans dziennie na coś, co daje Ci radość – książka, spacer,
taniec do ulubionej muzyki (polecam zumbę, ale to już inna historia ��). - Odetchnij, bo zapominamy oddychać
Czy zauważyłaś, jak często w ciągu dnia łapiemy się na płytkim oddechu? Przestajemy oddychać
głęboko, bo jesteśmy w ciągłym stresie. A przecież głęboki oddech to taki prosty sposób na
zresetowanie się. Spróbuj, kiedy czujesz, że zaraz wybuchniesz – weź trzy głębokie oddechy, zamknij
na chwilę oczy i przypomnij sobie, że świat nie ucieknie, a Ty masz prawo złapać oddech.
- Włącz w to innych
Nie musisz dźwigać wszystkiego sama. Jeśli masz partnera, rodzinę, przyjaciół – poproś ich o pomoc.
To nie oznacza, że jesteś słaba – wręcz przeciwnie. To oznacza, że jesteś mądra i wiesz, że życie w
drużynie jest łatwiejsze. Może ktoś przejmie dzieci na godzinę, a Ty w tym czasie pójdziesz na kawę z
przyjaciółką lub po prostu poleżysz na kanapie. - Perfekcjonizm do kosza
Może to nie będzie popularne, ale powiem to: perfekcjonizm to złodziej szczęścia. No bo kto nam
powiedział, że wszystko musi być idealne? Czasem „wystarczająco dobrze” to naprawdę sukces. Nie
wszystko musi być pod linijkę – czasem dom może być w lekkim chaosie, a Ty możesz odpocząć. - Balans to proces, nie cel
I na koniec, pamiętaj, że balans to nie jest jakiś stały stan, który osiągniesz i będzie z Tobą na zawsze.
To proces, to jak taniec – raz jesteś w rytmie, innym razem musisz się go na nowo nauczyć. I to jest w
porządku. Najważniejsze, żebyś w tym tańcu życia znalazła momenty, które należą tylko do Ciebie.
Zachowanie balansu to nie wyścig, to droga. A jeśli na tej drodze zgubisz się czasem, to pamiętaj –
zawsze możesz wrócić na właściwy tor. W końcu to Twoje życie i to Ty decydujesz, w jakim rytmie
chcesz je przeżywać!