Odwaga. Siła. Ty!

Ile jeszcze będziesz biec w wyścigu, który sama sobie zorganizowałaś?
Wstajesz rano, pijesz kawę (zimną, bo kto ma czas na gorącą?), szybko odhaczysz coś z listy zadań, a potem… znów coś się sypie. Brzmi znajomo? Mam wrażenie, że jesteśmy mistrzyniami robienia wszystkiego dla wszystkich, ale kompletnie zapominamy o sobie. A kiedy już uda się znaleźć pięć minut na oddech, włącza się on – Twój wewnętrzny krytyk.
„Serio? Nadal tego nie zrobiłaś? Przecież mogłaś się bardziej postarać! A do tego te włosy, ten brzuch, ta lista rzeczy do zrobienia…” STOP! To nie jest Twój głos. To lata słuchania oczekiwań świata, który próbuje nas wcisnąć w rolę kobiety idealnej.
Halo, Kobieto! Życie to nie audycja w radiu – możesz zmienić stację!
Masz prawo powiedzieć „dość” temu chaosowi i przestać ścigać się z samą sobą. Wiesz, co jest najważniejsze? Nie ta perfekcyjna lista zadań, nie opinie cioci Krysi na temat Twojej fryzury, tylko Ty – Twoje potrzeby, Twoje marzenia i Twoja siła.
Czas odwalić się od siebie. Ale na serio!
- Przestań się porównywać – wiesz, że nikt nie ma tej samej drogi? Twoja jest Twoja, i to już czyni ją wyjątkową.
- Przytul siebie (nie dosłownie, chociaż jeśli chcesz, to czemu nie?) i zacznij traktować się jak swoją najlepszą przyjaciółkę.
- Naucz się dawać sobie spokój z tym wewnętrznym krytykiem – serio, on ma wolne od zaraz.
- Odrzuć to dążenie do perfekcji – bo życie jest za krótkie na idealne instagramowe torty.